STARTARTYKUŁYBAZY LINKÓWFORUMKONTAKT
18 Grudzień 2017  
 Logowanie
Użytkownik

Hasło


Rejestracja »
Zapomniane hasło?
 Redakcja
Kontakt
Regulamin
Promocja
 NewsLetter
 Player

 BRASS:
2009
2008

Dodaj Info >>

  Gitara i jazz - trochę historii.
Dla współczesnego muzyka jazzowego, historia gitary zaczyna się od pana o nazwisku Charlie Christian.http://www.youtube.com/watch?v=mkyIqYYBX-4

Christian zaczął grać u Benny Goodmana w roku1939. Potem grał w kręgu muzyków z "Minton's", czyli w kręgu muzyków, którzy starali się zrobić coś nowego, w miejsce starego. Działo się to wtedy w lokalach Harlemu, a zwłaszcza w "Minton's Playhouse" ( jest do dziś!) http://www.uptownatmintons.com/mintons-pic.jpg, stąd ta nazwa. Stało się tak nie dla tego, że każdy na siłę chciał stworzyć nowy styl. Stare, sprawdzone patenty pociągały i fascynowały jak najbardziej. Chodziło przede wszystkim o swing, a to wtedy było na fali tak, jak dzisiaj powiedzmy hip - hop. Ale ważne jest to, że na kanwie swingu wykształcił się wtedy be - bop. Słowo to jest odzwierciedleniem najbardziej wtedy ulubionego skoku interwałowego, opadającej kwinty zmniejszonej. Słowo "bebop" tworzyło się samorzutnie, gdy ktoś chciał zaśpiewać taki skok melodyczny, mniej - więcej tak, jak powstaje la - la - la, gdy śpiewa się jakąś melodię, nie znając jej tekstu. Kwinta zmniejszona stała się najważniejszym interwałem be - bopu. Wcześniej użycie tej odległości, uważane było za fałsz, niepotrzebny dysonans, lub dźwięk przejściowy. (Oczywiście w ortodoksyjnej erze swingu) Dopiero 10 - 12 lat później, kwinta zmniejszona została sklasyfikowana, jako jedna z blue note i charakteryzowała cały styl, rozszerzając tym samym stałe, harmoniczne zawężenie obowiązujących do tej pory form jazzowych.
To było krótko o "Minton's", a teraz wracamy do gitary. Charlie Christian grał u Goodmana TYLKO przez dwa lata, później zmarł w 1942 roku. Te dwa lata wystarczyły do wykrystalizowania się nowego wtedy stylu gry, dziś uważanego za kwintesencję mainstream'u - czyli głównego nurtu współczesnego jazzu.
Chodzi tu głównie o to, czego być może domyślają się już niektórzy? czyli przeniesienia na gitarę funkcji MELODYCZNEJ. Do tej pory gitara pełniła funkcję rytmiczno - harmoniczną, o żadnych solówkach nie było mowy. Christian był pierwszym jazzowym (elektrycznym) gitarzystą, pełniącym równorzędną rolę z instrumentami dętymi. Jako pierwszy grał solówki, improwizowane. Na początku wzorując się przede wszystkim na sposobie frazowania saksofonistów, a w kwestii harmonicznej - na pianistach. To samo można powiedzieć o Marku Blizińskim, który po latach, w Polsce robił to samo, odkrywając Amerykę po raz setny, gdyż w latach 60 -70 , nie było w naszym kraju, odpowiedniego programu nauczania w szkołach muzycznych , do tego kierunek ten oficjalnie był "na indeksie", a chcąc grać jazz, albo pokrewne gatunki muzyczne, niestety do wszystkiego trzeba było dochodzić samemu. Ci niegdysiejsi pionierzy, z naszego rodzimego podwórka, są dziś mistrzami, a także znakomitymi wykładowcami, nie wspominając też o tym, że ich dorobek muzyczny etc. i osobowość sceniczna do tej pory wbija w fotel. Nie będę sypać nazwiskami, bo chyba wszyscy zorientowani wiedzą.Wspomniałem o Marku Blizińskim, chociaż uważa się, że pierwszym polskim gitarzystą jazzowym był zapomniany już niestety, Janusz Sidorenko w latach 50 - tych.

Wracamy znów do historii. Jak już wspomniałem wcześniej, przed Christianem, gitara pełniła rolę rytmiczno - harmoniczną. Czołowym przedstawicielem tego sposobu gry był - nadworny gitarzysta big bandu Counta Basie'go - FREDDIE GREEN. http://www.freddiegreen.org/
Posłuchajcie nagrań tego big - bandu. Całe brzmienie sekcji - tzw. "Basie sound" - to przede wszystkim gitara Freddiego. Tylko funkcje, żadnej solówki, ale jak to brzmi!!! Freddie Green jest wykładnikiem akordowej gry na gitarze. Nigdy nie zagrał solo, nigdy nie wysunął się na pierwszy plan, a przecież do dziś należy do najbardziej cenionych gitarzystów w historii jazzu.
(A tak nawiasem mówiąc, z własnego doświadczenia wiem, że funkcja harmoniczna, w grze na gitarze, jest trudniejsza i wymaga więcej wiedzy i techniki, niż funkcja melodyczna. Solówkę może zagrać każdy, lepszą, lub gorszą, jeżeli tylko umie się poruszać po skalach, ale dobrą harmonię podłożyć? - to już wyższa półka). Dobra - teraz do adremu, czyli do grania solówek właśnie. Charlie Christian był pierwszy w jazzie, który to zrobił, ale... ogólnie rzecz biorąc, wcale nie był pionierem. Pierwsi byli BLUESMANI.
Gitara na równi z banjo, była podstawowym instrumentem akompaniującym dla śpiewaków bluesowych. Zwłaszcza na południu USA, gdzie wykształciła się tradycja bluesa.(lata 26 - 40, w przybliżeniu) Wtedy to tacy panowie jak Leadbelly http://www.youtube.com/watch?v=uRtd9TFfScU
i Big Bill Broonzy http://www.youtube.com/watch?v=Fm1qtX7Mz5w
wygrywali na gitarach takie linie melodyczne i harmoniczne, które później podchwycił B.B. King, a po nim cała czołówka gitarzystów bluesa i rocka, grając do dzisiaj te patenty. Należy pamiętać też, że to byli gitarzyści "akustyczni".( Pierwszym "elektrycznym", jak to wspomniałem wcześniej - był Christian.) Wtedy można powiedzieć, było to dosyć proste, a nawet prostackie, ale ... znane były już wtedy pojedynki gitarowe!!! na improwizację, nowatorskie techniki. Bardziej od szybkości ceniono muzykalność, frazowanie, a w improwizacji kładziono nacisk na linię melodyczną, czyli po prostu im ładniej - tym lepiej. (W odróżnieniu od dzisiejszego - im szybciej - tym lepiej.) Reasumując : od tych dwóch "panów" ukształtowały się dwie ścieżki grania : bluesowa i jazzowa, w którą to właśnie stronę poszedł Charlie Christian, odkrywając nieświadomie skale modalne ( przez wzór saksofonowo - fortepianowy), a w stronę bluesa poszli wszyscy inni po kolei, na czele z Claptonem i Hendrixem (oczywiście dużo później), a dzisiaj także - Vaiem i Satrianim ( obydwaj brali lekcje u B.B. Kinga) Aha! jeszcze jedno nazwisko z tamtej epoki - Blind Willie McTell http://www.youtube.com/watch?v=ToxSQJrbHi8_ bluesowy gitarzysta grający na gitarze 12 - sto strunowej http://www.youtube.com/watch?v=-S2jxS-45i4 ,(którego później uczcił Bob Dylan, poświęcając mu piosenkę "Blind Billy McTell") Grał solówki, na których później wzorował się John McLaughlin! Wszyscy trzej wymienieni bluesmani oczywiście nie byli"zawodowcami" w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Na ogół większość życia spędzili w więzieniu (Ladbelly), albo na plantacjach, albo wędrowali, jako uciekinierzy, lub poszukiwani przestępcy. To było głębokie Południe i takie realia, ale jednak zobaczcie - przeszli do historii. Wyznaczyli kierunek, w którym do dziś się poruszamy. A kto dzisiaj pamięta o ich "właścicielach", czyli jakby dzisiejszych "sponsorach"???
I ta końcówka jest na zachętę dla wszystkich, próbujących zrobić coś nowego, ale nie mających tzw. "zaplecza". C.D.N.

 Komentarze
eddielive » 06 styczeń 2010 23:57
Kapitalny tekst
Kombinator » 07 styczeń 2010 00:03
Kawał historii - ale jakiej!
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.

 Szukaj:

 Ostatnie Artykuły
Gitara i jazz - trochę historii.
Agnes Milewski - artystka o polskich korzeniach.
EveryNight - Biografia
OCTOBER DRUM FEST
Dreamerion - Biografia
AZYLUM - Biografia
CIRYAM - Biografia Zespołu
Time To Express nadciąga.
XI MAŁOPOLSKI KONKURS ORKIESTR DĘTYCH
"ECHO TROMBITY 2009"
Szkoła Językowa - Abba cz.2
Patio Winter Fest!!!
   
(Powered by PHP-Fusion) Copyright © 2017 by MUZYKOMANI.pl